Jestem zachwycona! Mówiłam niejednokrotnie, pisałam również, że mam szczęście do ludzkich opowieści. Wysnułam nawet tezę, że mogłabym siedzieć i tylko słuchać. Jestem raczej lepszym słuchaczem niż rozmówca, w moim odczuciu. Bo czasem i na niektóre historie najzwyczajniej brakuje słów. Jak bowiem skwitować doświadczenia, które już przy pierwszym zdaniu zdają się przygniatać kark nie tylko opowiadającego, ale i słuchającego? Dasz radę? Zrób tak, albo inaczej? Czasem samo wysłuchanie przynosi już ulgę, a ciężar przytłaczających przeżyć rozłożony na kilka barków staje się, jakby lżejszy. Pamiętacie Rafała, taksówkarza, którego poznałam jadąc z córką do Ikei? Opowiadałam Wam o nim i jego przytłaczającej historii. On chciał być tylko wysłuchany, co też uczyniłam i powstała z tego książka. Taksówkarz po dziś dzień cieszy się zainteresowaniem, a jego nakład wyczerpał się już i konieczny był dodruk! Tak to właśnie jest z tymi ludzkimi historiami! Niektórzy je podważają twierdząc, że takie rzeczy się nie dzieją… ależ dzieją się, mili moi, dzieją, choć nam czytającym, bądź słuchającym ich istnienie nawet w głowach się nie mieści. Weźmy bowiem Olkę z Nocnego słuchacza. Tak! To jest prawdziwa historia, choć Ola ma na imię inaczej i nie prowadzi żadnej audycji radiowej. A moja bohaterka zbierała cięgi za niezbyt wyrafinowane życiowe decyzje. Bo oceniamy przez pryzmat własnych doświadczeń i ubieramy ludzi w oczekiwania podważając zasadność wyborów człowieka z krwi i kości.
W każdym razie, w niedzielę 22 marca znowu słuchałam. I niedowierzałam, bo życie to bardzo wyrafinowany scenarzysta bez najmniejszego kodeksu moralnego i sumienia. A w wyniku tychże rozmów w mojej głowie już rozpoczął się proces 😉 Zaufaj procesowi, mówi wyświechtana przez media maksyma. Ano tak. Ja mu ufam, bo niejedno słyszałam. A moich drogich rozmówców z tego miejsca najserdeczniej pozdrawiam i nieustająco im dopinguję. Trochę nas tu bowiem przybyło 😉
Piszcie to swoje życie tak, jak Wam w duszy gra. Bez względu na noty obserwatorów, sąsiadów, koleżanek i przechodniów. Bo to Wy w tych butach chodzicie, nikt inny.

