W piątek 26 czerwca, w upale, jaki ogarnął stolicę, odbyło się spotkanie promujące najnowszą książkę wydawnictwa RR. Miałam obawy, bo Warszawa do łaskawych nie należy. A jednak się udało. Aneta ma piękną umiejętność znajdowania miejsc klimatycznych, gdzie czuć w powietrzu artystyczne podmuchy, a tych nam było trzeba, wszak upał daje się we znaki od jakiegoś czasu. Zjawiły się moje najwierniejsze Czytelniczki i Czytelnicy, co uczyniło to wydarzenie jeszcze bardziej wartościowym, bo ludzie, którzy są ze mną od lat to dla mnie skarb. Zjawiły się również nowe twarze. Piękne i zainteresowane, co potwierdza właściwy kierunek wybranej przeze mnie i wydawnictwo drogi. Czyli mamy już tort. Moje gościnie i prowadząca spotkanie Aneta, zadbały o atmosferę i wydobyły z treści same perełki. Zośka od miłości to historia oparta o moją wizję, ale jej treść pokryła się z rzeczywistością tak bardzo, co potwierdziły położne, że miałam ciarki. Zośka jest wisienką na naszym wydawniczym torcie. I to jej treść zapewniła emocje. Naprawdę czułam, że siostrzane wsparcie i kobieca siła wibrowały w powietrzu. To nie było tylko standardowe spotkanie. Bo tego dnia wszystko złożyło się na emocje i zrozumienie przedstawionych w książce zdarzeń. Kobiety potrafią się zjednoczyć. Potrafią zbudować coś wielkiego, a gdyby tylko chciały… klękajcie narody ☺️
Chyba udało nam się odczarować Warszawę. Mam przynajmniej taką nadzieję i z tą myślą wkraczam w nowy tydzień. Dziękuję tym, którzy przybyli. Dziękuję za rozmowę, za Wasze uśmiechy i kilka łez. Te też są dobre. I do zobaczenia gdzieś na trasie wydawniczych wydarzeń.

